Dzień Smoka — kiedy nasi Krasnoludkowie zdają egzamin ze smokologii

Drużyna 7 Krasnoludków · Kadra przedszkola ·

W naszym przedszkolu pewnego kwietniowego ranka rozległ się ryk. Najpierw stłumiony, jakby z daleka, dochodzący z głośnika ukrytego pod stołem w sali Skrzatów. Potem coraz głośniejszy. Rozeszła się wieść po wszystkich grupach: w przedszkolu są smoki. Krasnoludki, jedne ze strachem, inne z ekscytacją, ale wszystkie z otwartymi oczami, ruszyły szukać. I tak zaczął się nasz Dzień Smoka — całodniowa przygoda, w której każde Dziecko zostało Opiekunem Smoczego Jaja, każdy zdawał egzamin ze SMOKOLOGII, i każdy mimochodem przygotowywał swoją dłoń do nauki pisania.

W tym artykule chcemy opowiedzieć Państwu, jak wygląda taki tematyczny dzień skupiony jednocześnie na wyobraźni i na bardzo konkretnej, terapeutycznej pracy z ręką. Bo Dzień Smoka jest dla nas przykładem tego, jak pedagogika przedszkolna potrafi łączyć dwie rzeczy, które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego — magię i terapię.

Smoki w polskiej kulturze i w głowie pięciolatka

Smoki są w polskiej tradycji obecne od wieków. Smok Wawelski jest bohaterem jednej z najstarszych polskich legend. Smoki pojawiają się w bajkach Brzechwy i Konopnickiej. Pojawiają się w „Hobbicie” i w „Harrym Potterze”. W każdej kulturze świata istnieją smoki — chińskie, japońskie, walijskie, polskie. Dla pięciolatka smok to zatem nie jest jakiś dziwny twór — to jest centralny obraz dziecięcej wyobraźni, znany ze wszystkich opowieści, które słyszał.

Co ciekawe, dziecięce postrzeganie smoka różni się w zależności od wieku. Dla dwulatka smok bywa lekko przerażający — bo jest duży, ognisty, ryczy. Dla czterolatka smok staje się ekscytujący — bo jest silny i trzeba go pokonać. Dla pięcio-, sześciolatka smok jest już często ulubieńcem — przyjacielem, którego trzeba bronić, oswajać, którym można się opiekować.

Ten ostatni obraz wykorzystaliśmy w naszym Dniu Smoka. Bo dla starszych Krasnoludków bycie „opiekunem” — istoty, którą się rozumie i ochrania — jest jednym z najpiękniejszych pedagogicznych formatów.

Co konkretnie się działo

Po porannym ryku, każda grupa znalazła w swojej sali ukryte miejsca, w których leżały smocze jaja — wielkie kamienie owinięte w folię aluminiową, ciepłe (bo wcześniej nagrzane w piekarniku — to ważny detal sensoryczny), z napisaną na nich liczbą. Każde jajo miało numer, który odpowiadał konkretnemu Krasnoludkowi z grupy.

„Skrzaty, Elfy, Mędrki — od dziś jesteście Opiekunami Smoczych Jaj. Wasza misja: zaopiekować się jajem i zdać egzamin ze SMOKOLOGII, żeby pokazać, że jesteście godnymi opiekunami”. Tak brzmiał wstęp. Każde Dziecko podeszło do swojego jaja, podniosło je, poczuło ciepło, i już od tej chwili było „odpowiedzialne”.

Dzień składał się z czterech głównych etapów.

Etap pierwszy — naukowy egzamin ze smokologii. Każda grupa otrzymała książeczkę „Jak opiekować się smoczym jajem” — z prostymi piktogramami, instrukcjami, ciekawostkami. „Smocze jajo trzeba trzymać w cieple”. „Smocze jajo lubi cichy szept”. „Smocze jajo nie lubi nagłych ruchów”. Krasnoludki słuchały z zachwytem. Niektóre Skrzaty zaczęły szeptać do swoich jaj. Inne kołysały je jak niemowlęta.

Etap drugi — przygotowanie gniazda. Każde Dziecko musiało zbudować dla swojego jaja własne gniazdo. Z czego? Z dostępnych w przedszkolu materiałów: papierowych kuleczek, sznurków, suszonych liści, tkanin. To było zajęcie typu konstrukcyjnego — gniazdo musiało być dość miękkie, żeby jajo mogło wygodnie leżeć, dość mocne, żeby się nie rozpadło, dość duże, żeby zmieściło jajo w środku. Każde Krasnoludek pracowało na kolanach, na stoliku, czasem na kanapie, ze skupieniem ledwie widocznym na ich małych twarzach. Tu pracowała motoryka mała, planowanie przestrzenne, kreatywność.

Etap trzeci — odżywianie smoka. Pani Justyna ogłosiła, że smoki w jajach trzeba „karmić” — ale nie jedzeniem. Karmi się je przez przygotowywanie ozdób. Każde Krasnoludek otrzymało kawałek tektury i mnóstwo małych ozdóbek — koraliki, brokat, kawałki kolorowego papieru, naklejki. „Wszystko, co przykleisz na tej tekturce, smok zje” — powiedziała pani. Tu była najgłębsza praca z motoryką małą całego dnia. Naklejanie maleńkich koralików, oddzielanie małych kawałków papieru, manipulowanie pęsetką (dla starszych grup), sortowanie po kolorach. Niektóre Mędrki spędziły przy tej pracy ponad godzinę, robiąc niezwykle skomplikowane mozaiki.

Etap czwarty — egzamin opiekunów. Pod koniec dnia każde Krasnoludek przyniosło swoje jajo, swoje gniazdo i swoje karmienie do pani-egzaminatorki. „Hanno, jak należy trzymać jajo?”. „W cieple”. „Co lubi smocze jajo?”. „Cichy szept”. „Pokaż swoje gniazdo”. Hanna pokazała. „Pasujesz na Opiekuna Smoczego Jaja Pierwszej Klasy”. I dawała Krasnoludkowi medal — z papieru, z napisem, ze sznureczkiem do założenia na szyję.

Co buduje się w głowie Dziecka podczas Dnia Smoka

Motoryka mała w sposób intensywny i radosny. Cały dzień Dziecko pracuje rękami, ale nigdy nie czuje, że to praca. Bo dla niego to opieka nad smokiem, ozdobianie, budowanie gniazda. Liczba precyzyjnych ruchów palców, które wykonują Krasnoludki w ciągu całego dnia, idzie w tysiące. To jest dokładnie ten typ treningu, który w kontekście sprawności ręki opisywaliśmy w cyklu o motoryce małej — tylko że tu zapakowany w fabułę, której Dziecko nie chce opuścić.

Empatia i opieka. Bycie „opiekunem” jakiejś istoty — nawet wymyślonej — uruchamia w Dziecku ogromne pokłady empatii. Hanna szepcze do swojego jaja, mówi mu, że je kocha, że bardzo o nie dba. To są te same neuronalne mechanizmy, które za kilka lat będą się uruchamiały, kiedy Dziecko zaopiekuje się chorym kolegą, niemowlęciem rodzeństwa, własnym pupilem. Z fikcji uczy się rzeczywistości.

Wyobraźnia i narracyjność. Mityczna postać smoka, której nie ma, ale która jest realna w doświadczeniu — to klasyczny element wszystkich kultur świata. Pięciolatek, który spędził cały dzień w narracji o smokach, ma w głowie znacznie bogatszy świat niż jego rówieśnik, który tego dnia oglądał kreskówki. Wyobraźnia narracyjna jest fundamentalna dla późniejszej miłości do literatury, dla zdolności do empatycznego myślenia, dla rozwiązywania problemów twórczych w dorosłym życiu.

Pamięć epizodyczna. Cały dzień jest jedną, spójną historią — z początkiem (ryk smoka), rozwinięciem (opieka, egzamin), kulminacją (medal). Mózg Dziecka koduje ten dzień jako jedną pamięciową jednostkę, która zostanie z nim na lata. Za pięć lat, kiedy zapytamy ucznia pierwszej klasy, co najlepiej pamiętasz z przedszkola — bardzo prawdopodobne, że wymieni właśnie Dzień Smoka.

Pierwsze pojęcie odpowiedzialności. Bycie opiekunem oznacza, że ktoś od ciebie zależy. To proste, oczywiste, ale dla pięciolatka rewolucyjne odkrycie. „Jestem ważny, bo to ja muszę zadbać”. Z takich pierwszych odkryć buduje się dorosłe poczucie obowiązku, lojalności, bycia potrzebnym.

Dlaczego łączymy magię z terapią ręki

Większość Rodziców pyta nas: „dlaczego u Was tak dużo zabaw, a tak mało prawdziwej nauki?”. Odpowiadamy zawsze tak samo: bo zabawa jest prawdziwą nauką w przedszkolu.

Dziecko, które przez cały dzień ozdabiało tekturkę „karmąc smoka”, w rzeczywistości wykonało godzin wartości terapii ręki. Naklejanie koralików — chwyt szczypcowy. Oddzielanie cienkich naklejek — kontrola siły. Sortowanie po kolorach — koordynacja oka i ręki. Mozaika z papieru — planowanie kompozycji. Wszystkie te elementy są w klasycznej, „dorosłej” terapii ręki obecne — tylko że w wersji ćwiczeń, których pięciolatek by nie chciał robić. „Naklej dziesięć koralików w rzędzie”. Dziecko by się znudziło po pięciu.

A w naszym Dniu Smoka? Dziecko nakleja sto koralików, bo „karmi smoka”. I robi to z radością. Mózg dostaje terapię ręki bez świadomości, że to terapia. Wiek przedszkolny to złoty okres, w którym takie ukrycie pracy w fabule daje znacznie lepsze efekty niż próba uczenia Dziecka „świadomie” precyzji palców.

To jest filozofia, która stoi za wszystkim, co robimy — od ciaptania Skrzatów po przygody Mędrków z literami. Dziecko ma się bawić. Mózg ma się rozwijać. My, dorośli, dbamy o to, żeby zabawa była tak zaprojektowana, żeby rozwój następował naturalnie, niewidocznie i głęboko.

Co Rodzic może zrobić w domu

Domowy Dzień Smoka jest jedną z łatwiejszych do zorganizowania zabaw. Kilka pomysłów:

Wymyślcie własną postać. Niekoniecznie smok. Może być jednorożec, dinozaur, wielka żaba, kosmita. Ważne, żeby Dziecko mogło się w nią wczuć i poczuć za nią odpowiedzialność.

„Zaopiekujcie się jajem”. Dajcie Dziecku piłkę, kamień, pluszaka — coś, czym musi się opiekować przez cały dzień. Ma je nosić ze sobą, dbać o nie, „karmić” (przygotowując ozdoby z papieru).

Naklejajcie koraliki. To jedna z najlepszych domowych terapii ręki. Kupcie samoprzylepne kryształki dekoracyjne (są tanie, dostępne w każdym sklepie papierniczym) i niech Dziecko ozdabia nimi tekturki. Dla starszych Dzieci — pinsetka jako narzędzie.

Czytajcie smocze legendy. Smok Wawelski, Bambo, smok z bajki Konopnickiej. Każda legenda smocza jest dobrym materiałem na domową kolację z bajką.

Rysujcie smoki. Pięciolatek, który rysuje smoka, robi wiele rzeczy naraz: planuje kompozycję, używa wielu kolorów, wymyśla detale. To jest fenomenalne ćwiczenie kreatywności i motoryki.

Zróbcie smoczy „obiad”. Spaghetti udające ogniste ślady. Czerwone owoce udające skarby. Mała ceremonia z prezentowaniem każdego dania. Dziecko będzie zachwycone.

Co zostało po Dniu Smoka

W sali Skrzatów przez dwa tygodnie po Dniu Smoka leżały na półce ozdobione gniazda i smocze jaja. Niektóre Krasnoludki przyniosły do domu zarówno gniazdo, jak i jajo — i przez tygodnie szeptały do nich wieczorem przed snem. Rodzice mówili nam: „mój syn nie chce się rozstać ze swoim jajem. Każe mi mówić „cisza”, kiedy gotujemy obiad, żeby smok się nie zbudził”.

To jest dokładnie ten efekt, dla którego robimy Dni Smoka, Dni Wiewiórki, Dni Krasnoludki. Bo dziecięca wyobraźnia, raz pobudzona, żyje dalej, i Dziecko buduje sobie z niej cały świat. Świat, w którym smoki są przyjaciółmi, a opieka nad kimś jest naturalną dziecięcą postawą. Świat, w którym praca palcami nie jest „nauką”, ale aktem miłości wobec mitycznego stworzenia.

A za rok, kiedy te Mędrki pójdą do pierwszej klasy i wyciągną długopis po raz pierwszy w życiu, ich palce będą gotowe. Bo całe lata wcześniej karmiły smoka.


Zobacz reel z naszego Dnia Smoka →

Rekrutacja trwa

Zapraszamy do kontaktu