Krasnoludki w Toruniu — Krzywa Wieża, Mikołaj Kopernik i pachnące pierniki

Drużyna 7 Krasnoludków · Kadra przedszkola ·

W naszej serii regionalnej opowiadaliśmy o dniu krakowskim — kiedy nasze Krasnoludki uśpiły Smoka Wawelskiego, ulepiły obwarzanki i poznały najważniejsze zabytki Krakowa. Później był miesiąc warszawski, w którym Dzieci poznawały swoją własną stolicę. Tym razem zabraliśmy je do Torunia. Z perspektywy pięciolatka — to była trzecia w życiu wymyślona podróż po Polsce. Z perspektywy nauczyciela — kolejna okazja, żeby pokazać Dziecku, że Polska to nie jedno miasto. Polska to mozaika.

W tym artykule chcemy opowiedzieć Państwu, dlaczego wybraliśmy Toruń jako kolejną „podróż”, co Krasnoludki dowiedziały się o tym mieście, dlaczego pierniki są pedagogicznie cenniejsze, niż się Państwu wydaje, i jak Mikołaj Kopernik trafia do dziecięcej wyobraźni.

Dlaczego Toruń

Toruń jest dla pięciolatka idealnym miastem do poznania. Po pierwsze — ma czytelne, łatwe do zapamiętania symbole: Krzywa Wieża, gotyckie mury, mosty na Wiśle, Mikołaj Kopernik. Po drugie — ma swoją kulinarną specjalność, która jest dla Dzieci niezwykle atrakcyjna: pierniki toruńskie. Po trzecie — to jest miasto wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, więc jest ważne historycznie i kulturowo. Po czwarte — i to jest może najważniejsze — Toruń jest stosunkowo blisko Warszawy (dwie i pół godziny pociągiem), więc dla wielu rodzin jest to miasto, do którego rzeczywiście można pojechać.

Pomysł na „wirtualną podróż” do miasta polskiego jest jednym z najbardziej sprawdzonych formatów w naszym przedszkolu. Ma on kilka zalet pedagogicznych:

Dzieci poznają geografię własnego kraju w sposób namacalny, nie z planszy, ale przez konkretne obrazy i smaki. — Buduje się szacunek dla różnorodności kulturowej — Polska to nie jedna Warszawa. — Powstaje motywacja do prawdziwych podróży — wiele rodzin po naszym dniu Toruńskim faktycznie pojechało z Dziećmi do Torunia. — Łączy się historia, sztuka, geografia, kuchnia — w jednym dniu Dziecko dostaje wszystko.

Co konkretnie się działo w naszym Dniu Toruńskim

Wprowadzenie. Rano każda grupa znalazła w sali list od „toruńskiego krasnala” (Toruń ma swoich własnych miejskich krasnali, podobnie jak Wrocław). „Drogie Krasnoludki, zapraszam Was do Torunia. Pokaże Wam Krzywą Wieżę, opowiem o Mikołaju Koperniku, a na koniec upieczemy razem pierniki — najlepsze w Polsce. Wasz Pierniczek”.

Pierwsze pytanie pani: „kto z Was był kiedyś w Toruniu?”. Większość Krasnoludków podnosi ręce, choć niektóre trochę niepewnie. Niektóre znają Toruń z opowieści dziadków, inne z weekendu z rodzicami, jeszcze inne dopiero dziś usłyszą o nim po raz pierwszy. „Co tam widzieliście?”. „Wieżę!”. „Krzywą Wieżę!”. „I duże mosty!”. Tak zaczyna się rozmowa.

Krzywa Wieża z klocków. Pierwszą aktywnością było zbudowanie Krzywej Wieży. Każde Krasnoludek dostało zestaw klocków — zwykłych, drewnianych, kolorowych — i miało zbudować wieżę, która stoi krzywo. Brzmi prosto? Nie jest. Wieża, która stoi krzywo, ale nie upada — to jest naprawdę wymagające zadanie inżynieryjne. Trzeba dobrze rozłożyć ciężar. Trzeba każdy klocek położyć trochę przesunięty. Trzeba znać balans.

Niektóre Krasnoludki budowały i przewracały. Budowały i przewracały. Inne Krasnoludki budowały klasyczne, proste wieże i nazywały je krzywymi (co wywoływało dyskusje: „nie, twoja jest prosta, popatrz!”). Niektóre Mędrki, te najstarsze, robiły to nieraz wręcz mistrzowsko — udawało im się zbudować wieżę pochyloną pod widocznym kątem, ale stojącą. Dla nich to była okazja do uczenia się fizyki przez doświadczenie — bez słów teorii, ale z prawdziwym zrozumieniem, że ciężar musi być rozłożony.

Plan miasta. Druga aktywność — każde Krasnoludek narysowało własny plan miasta. Pani pokazała na ekranie zdjęcie Torunia z lotu ptaka, z najważniejszymi punktami: Krzywa Wieża, ratusz, mosty, Wisła. Krasnoludki rysowały na swoich kartkach. Niektóre robiły to bardzo schematycznie, inne dorysowywały dodatkowe elementy — drzewa, ludzi, koty. To była okazja do nauki myślenia przestrzennego i kartograficznego — niezwykle ważnej umiejętności rozwojowej, którą rzadko się świadomie trenuje w przedszkolu.

Mikołaj Kopernik. Tu pani Justyna włączyła krótką, bardzo prostą bajkę o Koperniku. „Dawno, dawno temu, urodził się chłopiec, który nazywał się Mikołaj. Mieszkał w Toruniu. Lubił patrzeć w nocy na gwiazdy. I postanowił dowiedzieć się, jak działa świat. Co odkrył? Odkrył, że to nie Słońce krąży wokół Ziemi, ale Ziemia krąży wokół Słońca”. Krasnoludki słuchały z otwartymi ustami. Niektóre miały już wcześniej tę ideę z bajek edukacyjnych. Inne — były w szoku. „Pani, to my wszyscy się obracamy?”. „Tak, kochanie, my wszyscy się obracamy. Cały czas”.

To jest pierwsza, prymitywna lekcja astronomii — i jest dla pięciolatka tak głęboko fascynująca, że niektóre z naszych Krasnoludków przez tygodnie potem rysowały „Ziemię obracającą się wokół Słońca” w domu.

Pierniki. Punkt kulminacyjny. Każda grupa szła po kolei do naszej kuchni, gdzie przygotowywaliśmy ciasto piernikowe. Dzieci odmierzały mąkę, miód (prawdziwy, łyżką), korzenne przyprawy (cynamon, goździki, kardamon — Krasnoludki wąchały każdą z osobna), kakao. Mieszały, ugniatały. Wałkowały placek. Wycinały foremkami — w kształty serc, gwiazd, liter, drzewek. Każde Krasnoludek wycinało kilka pierników.

A potem — pieczenie. Pierniki w piekarniku, sala wypełnia się tym niesamowitym, korzennym zapachem, który wywołuje wszystkie ciepłe wspomnienia świąt. Przez kolejne pół godziny Krasnoludki nie mogły się doczekać. Niektóre ciągle pytały „czy już?”. W końcu pierniki wyszły. Każde Krasnoludek dostało swoje, ostygłe, w torebce papierowej, do zabrania do domu.

I tu nastąpiła najpiękniejsza scena dnia. Wieczorem, kiedy rodzice odbierali Dzieci z przedszkola, każde z nich z dumą wyciągało papierową torebkę: „mamo, upiekłam dla Ciebie piernik. To toruński piernik. Kopernik je jadał”. Niektóre Krasnoludki dodały: „pamiętaj, my wszyscy się obracamy”.

Co buduje się w głowie Krasnoludka po Dniu Toruńskim

Pojęcie różnorodności miast. Dziecko, które wcześniej znało Warszawę i Kraków, dziś poznało trzecie miasto. Buduje się w nim zrozumienie, że Polska to wiele miast — a każde z nich ma swój własny charakter, swoje własne symbole, swoje własne smaki. To jest fundament dla późniejszej miłości do podróży i otwartości na różnorodność.

Pierwsze ucieleśnione pojęcia astronomiczne. Bardzo prosta lekcja Kopernika — że my wszyscy obracamy się wokół Słońca — to dla pięciolatka rewolucyjne odkrycie. Niektóre Mędrki potem przez tygodnie sprawdzały swoje teorie, kładąc latarki na podłodze i obracając wokół nich plastikowe kulki. To była ich własna, dziecięca wersja nauki.

Pojęcia inżynieryjne i fizyczne. Budowanie Krzywej Wieży to lekcja statyki w wersji dla pięciolatka. Bez wzorów, bez teorii — z czystym doświadczeniem, że ciężar trzeba rozłożyć. Zostaje to w mózgu na lata.

Smak Polski. Pierniki toruńskie to smak, który Dziecko zapamięta. Za każdym razem, kiedy potem w życiu spotka pierniki, jego mózg automatycznie skojarzy: „a, to ten smak, kiedy uczyliśmy się w przedszkolu o Toruniu”. To jest tak głębokie zakorzenienie kulturowe, jakie tylko jest możliwe.

Duma z własnej pracy. Krasnoludek, który własnoręcznie upiekł piernik i podarował go mamie, czuje coś bardzo ważnego: jest sprawca. Może coś zrobić, co sprawi radość innym. Z takich małych chwil sprawczości buduje się dorosłe poczucie własnej wartości.

Dlaczego pierniki są tak pedagogicznie cenne

W naszej tradycji robimy pierniki dosłownie przy każdej okazji — święta, urodziny, wycieczki. Dlaczego? Bo pierniki łączą w sobie kilka elementów, których trudno znaleźć razem w innej aktywności kuchennej.

Sensoryka zapachu. Korzenne przyprawy — cynamon, goździki, imbir, kardamon — uruchamiają u Dziecka silne reakcje sensoryczne. Każda przyprawa pachnie inaczej. Krasnoludki kierowały się węchem, samym tylko węchem, do każdej miseczki, próbując zgadnąć, co jest co.

Motoryka mała. Wałkowanie ciasta, wycinanie foremkami, układanie pierników na blaszce, dekorowanie po upieczeniu — to wszystko trening palców. Foremki wymagają chwytu szczypcowego — tego samego, którym potem trzymamy długopis.

Cierpliwość. Pieczenie w piekarniku — pół godziny. Stygnięcie — kolejne pół godziny. Dla pięciolatka godzina czekania jest bardzo długa. Ale udaje im się — bo na końcu jest pyszny piernik, i jest to nagroda warta cierpliwości.

Połączenie z tradycją. Pierniki toruńskie pieczono w Toruniu od XIII wieku. Dziecko, które piecze piernik dziś, kontynuuje czynność, którą robili ludzie osiemset lat temu. To jest absolutnie głębokie połączenie z polską tradycją.

Dar dla bliskich. Najpiękniejsza część wypiekania pierników to fakt, że Krasnoludek piecze nie tylko dla siebie, ale dla mamy, taty, dziadków. „To dla Ciebie upiekłem”. Z takich aktów uczy się dawania.

Co Rodzic może zrobić w domu

Domowy dzień Toruński jest jednym z prostszych do zorganizowania. Kilka pomysłów:

Upiekcie pierniki. Najprostszy przepis: 50 dag mąki, 25 dag miodu, 1 jajko, łyżeczka sody, mieszanka korzenna (cynamon, goździki, kardamon, imbir). Wymieszać, schłodzić noc, wałkować, wycinać, piec 8-10 minut w 180 stopni. Trudno zepsuć.

Czytajcie razem o Mikołaju Koperniku. Książek dla dzieci o Koperniku jest mnóstwo. „Dlaczego Słońce nie chodzi po niebie?” — to jest pytanie, które warto zadać pięciolatkowi.

Pojedźcie do Torunia. Naprawdę. Dwie i pół godziny pociągiem z Warszawy. Toruńskie Stare Miasto to jeden z najpiękniejszych zabytków w Polsce. Krasnoludek, który zobaczy Krzywą Wieżę na własne oczy po naszym przedszkolnym dniu, ma magiczny moment domknięcia.

Zbudujcie pochyloną wieżę z klocków. Wyzwanie, które działa dla Dzieci od trzech do dziesięciu lat. Ile kątem ma się przechylać? Czy się przewróci? Eksperymentujcie.

Pokażcie obracającą się Ziemię. Wystarczy globus i latarka. Albo plastikowa kulka i latarka. Pokażcie, jak Ziemia obraca się wokół Słońca. Dla pięciolatka to jest jeden z najwspanialszych eksperymentów astronomicznych.

Co zostało po naszym Dniu Toruńskim

Klientka napisała w jednej z naszych ostatnich rolek: „Krasnoludki kolejny raz udowodniły, że nauka przez doświadczanie i zabawę smakuje najlepiej”. To jest piękne podsumowanie nie tylko Dnia Toruńskiego, ale całej naszej filozofii pedagogicznej. Dziecko, które dowiaduje się o Koperniku przez bajkę, o Krzywej Wieży przez klocki, a o Toruniu przez piernik — uczy się tych trzech rzeczy znacznie głębiej niż Dziecko, które je tylko usłyszało z planszy.

I to jest sens całej naszej regionalnej edukacji w przedszkolu. Polska, dla naszego pięciolatka, to coraz większa kolekcja smaków, obrazów, dźwięków i opowieści. Z Krakowa są obwarzanki i Smok Wawelski. Z Warszawy są syreny i Pałac Kultury. Z Torunia są pierniki i Kopernik. Z Poznania (już niedługo!) będą pyzy i koziołki. Każde z tych miejsc to fragment polskiej mozaiki, który Dziecko składa sobie w głowie przez całe przedszkolne lata.

A za dwadzieścia lat, kiedy nasze Krasnoludki będą Rodzicami i pojadą z własnymi dziećmi do Torunia, prawdopodobnie pomyślą tę samą myśl, którą myśli teraz każdy z nas, kto pamięta swoje dziecięce wycieczki: „dziwne, że pamiętam to tak dobrze”. Ale to nie będzie dziwne. To będzie naturalne. Bo dobrze zaprojektowane przedszkolne podróże zostają w głowie na zawsze.


Zobacz reel z naszej podróży do Torunia →

Rekrutacja trwa

Zapraszamy do kontaktu