Mędrki i przygoda z literą M — jak nasi najstarsi przedszkolacy przygotowują się do nauki czytania

Drużyna 7 Krasnoludków · Kadra przedszkola ·

W naszej najstarszej grupie Krasnoludków, czyli u Mędrków (sześcio- i siedmiolatki), letter M pojawiła się w czwartek po południu w postaci ukrytego przepisu. Pani Justyna położyła na środku stołu zwiniętą w rulonik kartkę i powiedziała tylko jedno: „Mędrki, mam dziś dla Was wyzwanie. Trzeba przeczytać i wykonać”. Mędrki ze ściągniętymi w skupieniu brwiami pochyliły się nad rulonikiem.

Pierwszą rzeczą, którą same z siebie zauważyły, było to, że nagłówek przepisu zawiera ich nową literę. „Pani, tu jest M! M jak masa!” — krzyknęła z dumą Hania. „M jak mąka!” — dodał Antek, który już wczoraj nauczył się tej literki na słowach z domu. Tak zaczęła się nasza przygoda z literą M — zaczynając od pieczonej masy aksamitnej, kończąc na odwzorowywaniu liter w pachnącej, ciepłej, miękkiej fakturze. W tym artykule chcemy opowiedzieć Państwu, jak wygląda u nas nauka liter w grupie Mędrków, dlaczego robimy to akurat tak, a nie inaczej, i jak Państwo mogą wprowadzić podobne metody w domu.

Kim są Mędrki i na czym polega ich „letterowa przygoda”

Mędrki to nasza najstarsza grupa przedszkolna — Dzieci sześcio- i siedmioletnie, które za rok rozpoczynają edukację szkolną. Zerówka z prawdziwego zdarzenia, choć w naszej tradycji wewnętrznej grupę tę zawsze nazywamy mędrkami, bo to jest dla Dziecka coś więcej niż tylko „rocznik szkolny” — to jest kategoria, którą zasłużyło sobie pracą i nauką.

W programie Mędrków szczególne miejsce zajmuje przygotowanie do nauki czytania i pisania. Nie chodzi o to, żeby Mędrek wszedł do pierwszej klasy, czytając już płynnie. Chodzi o to, żeby wszedł tam z dobrze przygotowanym do tej pracy mózgiem, dłonią, koncentracją i z radosnym, nie lękowym stosunkiem do liter. Letter to nie ma być dla Dziecka stres. Letter ma być przyjacielem.

Każda litera w naszej grupie Mędrków ma swój własny dzień (a w przypadku trudniejszych — kilka dni). Dla przykładu, w październiku poznawaliśmy: O, M, A, T, U. Każda litera wprowadzana jest poprzez serię różnych aktywności sensorycznych, ruchowych, plastycznych, kuchennych. Każda kończy się tym, że Mędrek umie ją rozpoznać, odwzorować, znaleźć w słowie, narysować z pamięci.

Nauka liter w taki sposób ma jednoznaczną przewagę nad klasycznym „pokazujemy literę na karcie i każemy ją rysować w zeszycie” — działa znacznie głębiej. Bo angażuje wiele mózgu jednocześnie. Bo używa pamięci sensorycznej, która jest u dzieci znacznie mocniejsza niż pamięć abstrakcyjna. Bo kojarzy literę nie tylko ze znakiem, ale z całą sytuacją przyjemną i ciekawą, którą Dziecko zapamięta na zawsze. „M? A, to ta litera, kiedy robiliśmy masę aksamitną”.

Co konkretnie się działo z literą M

Dzień zaczął się od ukrytego przepisu na stole. Mędrki zorientowały się szybko, że to jest zadanie. Pani powiedziała: „przeczytajcie i zróbcie”. Przepis był prosty, napisany dużymi literkami, z piktogramami obok każdej czynności (dla tych Mędrków, którzy jeszcze nie czytają płynnie). Brzmiał tak: „2 kubki mąki ziemniaczanej + 1 kubek balsamu = masa aksamitna”.

Pierwsze zadanie — znalezienie składników. Pani schowała wcześniej mąkę ziemniaczaną i balsam w sali — w różnych miejscach, dostępnych, ale nie oczywistych. Mędrki musiały rozejść się po kątach i znaleźć. „A jest pod stolikiem!” — krzyczy Igor. „Mąka stoi na półeczce!” — odpowiada Marysia. Tak zaczyna się aktywne, ruchowe, ciekawe zaangażowanie.

Drugie zadanie — odmierzanie. Tu kładziemy szczególny nacisk. Mędrek, który ma zaraz iść do szkoły, musi rozumieć, czym jest „kubek”, „dwa kubki”, „pół”. Na kuchennej wadze i na miarkach z podziałką to jest pierwsza, ucieleśniona matematyka. Każdy Mędrek dostaje swoją porcję balsamu i mąki — i samodzielnie dolewa do swojej miseczki.

Trzecie zadanie — mieszanie. To jest sensoryczna apoteoza. Masa aksamitna, kiedy się ją zaczyna mieszać, najpierw wygląda jak coś dziwnego — proszek, który się skleja w grudki. Po dodaniu balsamu staje się gładka, miękka, lekko śliska, niesamowicie przyjemna w dotyku. Mędrki przy tym zachłystują się: „pani, jak to pachnie!”. „Jak ja to teraz dotknę…!”.

Czwarte zadanie — i tu wracamy do litery M. Każdy Mędrek dostaje swoją kostkę masy. Pani pokazuje, jak narysować literę M palcem na powierzchni masy. Trzy kreski: pionowa, ukośna w dół, ukośna w górę, pionowa. „Ważne jest, w którą stronę zaczynamy” — mówi pani. „Zawsze od góry, w dół”. Mędrki próbują. Pierwsza litera wychodzi krzywo. Druga lepiej. Po dziesięciu próbach większość Mędrków rysuje literę M tak, jakby już znała ją od lat.

Piąte zadanie — wyszukiwanie litery M w słowach. Pani pisze na tablicy kilka słów: MASA, MEDOK, MARCIN, MAKARON, TATA, PIES. Mędrki muszą zaznaczyć te słowa, w których znajduje się M. Niektóre szybko zauważają, że MEDOK i MARCIN zaczynają się tym samym brzmieniem. Inne radzą sobie wolniej. To jest ćwiczenie tak zwanej świadomości fonologicznej — kluczowej umiejętności w nauce czytania.

Szóste i ostatnie zadanie — Mędrki znowu wracają do swoich masek. Każde formuje z masy literę M. Niektóre robią ją z wałeczków i sklejają. Inne wycinają ją z płaskiej masy nożykiem. Jeszcze inne tworzą ją z dosypanej kaszy, ułożonej w kształcie litery. Każda technika trenuje innym sposobem dłoń i wzrok. A wszystkie razem zapisują w głowie Dziecka jeden, mocny obraz: M to ta litera.

Co buduje się w mózgu Mędrka podczas takiej lekcji

Świadomość fonologiczna. To jest najważniejsza umiejętność, jaką musi opanować Dziecko, żeby potem w pierwszej klasie nauczyć się czytać. Świadomość fonologiczna to umiejętność rozpoznawania, że słowa składają się z dźwięków, że każdy dźwięk ma swój znak (literę), że można te dźwięki dzielić, łączyć, zmieniać. Dziecko, które przed pójściem do szkoły dobrze rozwinęło świadomość fonologiczną, uczy się czytać znacznie szybciej niż jego rówieśnik bez tej podstawy.

Pamięć multisensoryczna. Litera M zapisana w głowie Mędrka po naszej lekcji nie jest abstrakcyjnym znakiem. Jest powiązana z dotykiem masy aksamitnej, z zapachem balsamu, z dźwiękiem rozcieranego proszku, z emocjami zabawy. Ten zapis jest nieporównywalnie głębszy i trwalszy niż zapis z karty pracy. Mędrek za rok, w pierwszej klasie, kiedy zobaczy literę M, automatycznie przypomni sobie tę całą sytuację. To jest tak zwana pamięć epizodyczna, która u dzieci jest najsilniejszą formą pamięci.

Motoryka mała przygotowująca do pisania. Wszystkie ruchy palcami, którymi Mędrek formował literę z masy, są bezpośrednim ćwiczeniem mięśni, których za chwilę będzie używać do trzymania ołówka. Pisanie nie zaczyna się w pierwszej klasie. Pisanie zaczyna się w przedszkolu — w momencie, kiedy Dziecko po raz pierwszy formuje literę palcem w masie sensorycznej.

Świadomość kierunku pisania. To jest niezwykle ważne, a często niedoceniane. Letter w polskim alfabecie pisze się od góry, od lewej, w określonej kolejności kresek. Dziecko, które z nawyku zaczyna literę M od dołu albo od prawej strony, będzie miało potem znacznie więcej trudności przy nauce kaligrafii. Wprowadzanie kierunku pisania od pierwszego kontaktu z literą — w piasku, w masie, w powietrzu, w zeszycie — buduje prawidłowe nawyki, które potem zostają na całe życie.

Czytanie z rozumieniem. Mędrek, który przeczytał z piktogramami i literami przepis, a potem go wykonał — uczy się, że pismo to nie jest sztuka dla sztuki. Pismo jest narzędziem działania w świecie. „Jeśli przeczytam to dobrze, powstanie masa aksamitna. Jeśli przeczytam źle, nic się nie stanie”. To jest najpotężniejsza możliwa motywacja do nauki czytania — taka, która pojawia się sama z siebie, bez żadnego „naciskania” z naszej strony.

Dlaczego nie uczymy liter „klasycznie”

Wielu Rodziców pyta nas: „a kiedy będą zeszyty? a kiedy będzie tradycyjna nauka liter z linijek?”. Odpowiadamy spokojnie: zeszyty będą w pierwszej klasie. W przedszkolu robimy coś, co dla nauki czytania w pierwszej klasie jest znacznie ważniejsze — przygotowujemy mózg, dłoń, ucho i koncentrację do tego, żeby ta nauka mogła się odbyć radośnie i skutecznie.

Klasyczna metoda nauki liter — „oto litera M, narysuj ją dziesięć razy w zeszycie” — działa, ale działa wolniej i zostawia Dziecko z mniejszą wewnętrzną radością z liter. Nasza metoda — wieloma zmysłami, w prawdziwych sytuacjach życiowych, z elementem zabawy i tajemnicy — buduje to samo, ale głębiej, mocniej i z radością.

Co istotne: nie odrzucamy też zeszytu. Mędrki w drugim półroczu zaczynają próbować pisać niektóre litery na papierze (najpierw na karteczkach z dużymi liniami, potem w prawdziwych zeszytach). Ale ten papier nie jest jedynym narzędziem ani podstawowym. Jest jednym z wielu sposobów, w jakie Mędrek poznaje literę.

Co Rodzic może zrobić w domu

Jeśli Państwa Dziecko jest w wieku Mędrkowym (sześć-siedem lat) i zaczyna interesować się literami, kilka pomysłów na domową, zabawową naukę:

Piszcie litery wszędzie. Na zaparowanej szybie. Na piasku w piaskownicy. Na kaszy rozsypanej na talerzu. Na cieście w trakcie pieczenia. W kremie do golenia rozpostartej na lustrze łazienki. Im więcej różnych powierzchni, tym lepiej dla mózgu.

Czytajcie etykietki. „Co tu pisze?”. „A co to za litera?”. Codzienne życie jest pełne tekstu, który dla pięciolatka jest zagadką do rozwiązania. Nie unikajcie tej zagadki.

Bawcie się w wymyślanie słów. „Powiedz mi słowo, które zaczyna się na M”. „A na A?”. „A na T?”. To proste ćwiczenie buduje świadomość fonologiczną — i można je robić wszędzie, w samochodzie, w kolejce, w łóżku przed snem.

Czytajcie razem na głos. Codziennie, choć przez piętnaście minut. Nie chodzi o to, żeby Dziecko czytało — czytać ma Rodzic. A Dziecko ma siedzieć obok i słuchać. Czasem zauważać literki znane, czasem pytać. Najlepsze książki to te, które Państwo sami lubią — bo Dziecko wyczuje entuzjazm.

Wprowadźcie ulubioną literę. Niektóre Dzieci w wieku przedszkolnym samoistnie „przyjmują” jakąś literę za swoją (zwykle pierwszą literę imienia). Wykorzystajcie to. Szukajcie tej litery w gazetach, w sklepie, na ulicy, w jadłospisie. Niech to będzie wasza wspólna gra.

Nie spieszcie się. Nie ma żadnego powodu, żeby Dziecko czytało już w wieku pięciu lat. Nie ma żadnego powodu, żeby się porównywało do rówieśników. Ważne, żeby weszło do szkoły z radością i ciekawością — a nie z presją i zniechęceniem.

Co zostało po naszej masie aksamitnej

Pod koniec dnia Mędrki zabierały do domu swoje kawałki masy aksamitnej w plastikowych miseczkach (masa porcelanowa zachowuje świeżość przez tydzień, jeśli się ją trzyma w lodówce). Wieczorem rodzice opowiadali nam, że Mędrki przy stole pokazywały rodzeństwu, jak rysować w masie literę M. Niektóre z nich odkryły następnego dnia, że ich własne imię też ma literę M (w nazwisku, w drugim imieniu). Dla nich to była rewelacja. „Pani, ja też mam M!”.

Tak buduje się prawdziwa miłość do liter. Nie poprzez nakaz „masz się nauczyć”. Poprzez radość odkrywania, że litera, którą poznałeś w masie aksamitnej, mieszka też w twoim własnym imieniu, w słowach, które dotąd były dla ciebie tajemnicą. Litera staje się przyjacielem. Czytanie staje się przygodą. Pierwsza klasa staje się czymś, na co można czekać — a nie czego można się bać.

Dlatego u Mędrków każdy tydzień to nowa litera. I każda jest okazją do nowej, sensorycznej, kuchennej, ruchowej, tajemniczej przygody. Bo my wierzymy, że alfabet to jeden z najpiękniejszych prezentów, jakie człowiek dostaje od ludzkości. I chcemy, żeby Mędrki dostawały go w taki sposób, w jaki dostaje się dobry prezent — z radością i ciekawością tego, co w środku.


Zobacz reel z naszej przygody z literą M →

Rekrutacja trwa

Zapraszamy do kontaktu